Weronika w mroźnym Krakowie

Przeskakiwanie między kierunkami studiów i wydziałami, niczym z kwiatka na kwiatek, miało zaletę w postaci poznawania coraz to ciekawszych ludzi. Weronika była pierwszą z bratnich dusz, którą poznałam drugiego dnia studiowania analizy danych. Mimo, że obie zweryfikowałyśmy swoje plany i ostatecznie wylądowałyśmy na innych uczelniach, utrzymujemy kontakt do dzisiaj. 

Weronika jest jedną z bardziej empatycznych, ciepłych i otwartych osób jakie znam. Mimo, że znałyśmy się krótko, szybko wymieniłyśmy się swoimi tajemnicami. Wspierałyśmy się na wielu płaszczyznach, kiedy obie zestresowane, kluczyłyśmy zimnymi uczelnianymi korytarzami. Przerobiłyśmy wiele tak ważnych wtedy dla nas kwestii, od sercowych rozterek przez studyjne paraliże po rozwijanie swoich pasji i kombinowanie jak uczynić z nich sposób na życie. To do Weroniki pojechałam, kiedy po raz trzeci rzuciłam studia i mam wrażenie, że wspólnie znalazłyśmy kilka odpowiedzi na dręczące nas wątpliwości i obie jesteśmy szczęśliwsze, niż wtedy, kiedy po raz pierwszy zaczęłyśmy rozmawiać, podczas przypadkowego spotkania w uczelnianej toalecie.